Czytać punktowo, punkt po punkcie, w skupieniu, czy może gwarnie, w zbiorze, w skupisku i „na dystans” (distant reading)? „Gdyby wyobrazić sobie oś współrzędnych polskiej poezji najnowszej to zdecydowanie krańce stanowiłyby: zwrot ludowy i preapokaliptyczne przytłoczenie; peryferyjne fantazmaty po jednej, wielkomiejskie przebodźcowanie po drugiej stronie” – pisze Zuzanna i trudno mi się z tym nie zgodzić, zwłaszcza że niedawno przeczytałem wszystkie debiuty minionego roku i bardzo podobny obraz się z nich wyłonił. Ale trzecią osią niezmiennie pozostaje ucieczka w ciało, ani peryferyjna, ani wielkomiejska – ani specjalnie rozdzierana przez dyskursy emancypacyjne, ani też ulegająca lękom późnej nowoczesności, związanym z widmem ekokryzysu i osobliwości technologicznej (nawet jeśli na horyzoncie majaczą praktyki siebie z „Mer de Glace” Małgosi Lebdy). Wiersz somatyczny to jakby uniwersalna odtrutka, przychodząca z wnętrza modernistycznych konfesji – ta, która pozwala rozedrganej percepcji skupić się w jednym punkcie i bardziej doznawać niż obserwować. Taki wiersz zdają się jednak kontestować autorzy bloku, począwszy od Dobrochny Kołaczek („połowa dziewczyn we mnie nauczy się pisać/ o swoim zmaganiu z tendencją i wyjdzie im wiersz/ neutralny jak Szwajcaria i dobry sen”), a skończywszy na ośmieszającym ten model Aleksandrze Wiernym, który „we wnętrzu kuli” umieszcza refleksję radykalnie autoteliczną (o przyjemności) i tworzy tekst tak samozwrotny, skierowany ku sobie, że właściwie znika z niego podmiot, a pozostają tylko jego ogłupiające poruszenia i doznania (liże, ślini się, kołysze się, głaszcze [siebie], klaszcze [sobie]). Zarys sytuacji lirycznej z tekstu mc borowego wydaje się jednak jeszcze bardziej fundamentalnym rozpoznaniem: klaustrofobiczna kondycja człowieka jako wiecznego dziecka, z syndromem gotującej się żaby (dosłownie), zostawionego samemu sobie i chwytającego się podobnie autotelicznych zabaw, jak u Wiernego – to dość pesymistyczne rozpoznanie nie exodusu, lecz punktu dojścia całej tej historii, w której jeszcze toczą się nasze mikrogry o władzę, emancypację, samostanowienie, o wybory miłosne i próby wyodrębnienia się z tłumu.

+