
Teksty zgromadzone w tym dziale pokazują wielotorowość wyobraźni: od rysowania ulotnych, często niemożliwych horyzontów, po naruszanie podstaw przeszłości. Rozmaite teksty wchodzą tu ze sobą w dialog: u Bartza mamy drzewa wyrosłe na Marsie, modelowanie przestrzeni obcych planet, rysowanie alternatywnych kosmicznych porządków. W podobnych rejonach sytuuje się poezja Woźniaka, najpierw mykocentryczna, potem negocjująca granice życia i śmierci w zaskakujących pejzażach. Pozostali grają gdzieś bliżej ciała: Tychowska jest nieco wspomnieniowa, ale z drugiej strony wychyla się ku temu, co nadejdzie; Broniszewski i Sobkowiak szukają prapoczątków, ale pierwszy cofa się tu do imaginacyjnej mitologii indywidualnego dorastania, a druga do historii rodzinnych. Pomostem między różnymi ujęciami wyobrażonego byłby pewnie Borowiak, u którego zaczyna się od ciała, ale potem jakby je kawałkuje, a w końcu kwestionuje samą „ludzkość” jako cechę biologiczną. Osoby piszące skupiają się tu wokół podobnych problemów, ale rysują rozmaite linie – to po prostu świetne wiersze.
